fbpx

Otrzymaj
ofertę inwestycji

dlaczego madzrzy ludzie

Dlaczego mądrzy ludzie popełniają głupstwa finansowe?

Dlaczego mądrzy ludzie popełniają głupstwa finansowe? Przestań marnować pieniądze i zarabiaj naprawdę – recenzja książki autorstwa : Gary Belsky i Thomas Gilovich.

Jak sparaliżowani: dlaczego ludzie nie inwestują?

Ponad połowa Polaków trzyma swoje oszczędności w przysłowiowej skarpecie – czyli w gotówce. Niewielki odsetek posiadanych przez nas pieniędzy jest w jakikolwiek sposób inwestowany. Odpowiada za to m.in. paraliż decyzyjny – czyli skłonność do braku podejmowania decyzji, w sytuacji, kiedy może ona nieść za sobą jakieś ryzyko – nawet bardzo niewielkie.  Na czym polega to intrygujące zjawisko?

Między innymi na to pytanie odpowiadają w swojej książce pt. „Dlaczego mądrzy ludzie popełniają głupstwa finansowe?” autorzy Gary Belsky oraz Thomas Gilovich. Przywołują różne koncepcje psychologiczne, które wyjaśniają zadziwiające decyzje finansowe lub… ich  całkowity brak.

Teoria perspektywy

Jedną z tych koncepcji jest teoria psychologiczna opracowana przez psychologów Daniela Kahnamana i Amosa Tverskiego (ten pierwszy za swoje badania otrzymał Nagrodę Nobla, więcej o zbadanych przez niego efektach przeczytaj TUTAJ), definiująca w jaki sposób postrzegamy różne zjawiska w zależności od kontekstu. Ta teoria zapoczątkowała szereg badań nad tym, jak podejmujemy decyzje konsumencie, zarządzamy finansami, inwestujemy lub od inwestowania się powstrzymujemy.

Efekt status quo i posiadania

Jednym z fundamentalnych wniosków płynącym z eksperymentów Kahnemana i Tverskiego jest to, że ludzie bardziej boją się strat niż cenią zyski. Inaczej mówiąc: bardziej cenimy możliwości zachowania stanu posiadania, niż jesteśmy „łasi” na bardzo atrakcyjne korzyści zysku, ale z niewielką możliwością utraty tego, co już mamy. To nic innego jak tak zwany „efekt status quo” – ludzie wykazują naturalną skłonność do zachowywania dotychczasowego stanu rzeczy.

Co ciekawe, ludzie na ogół ulegają iluzji – temu, co znajduje się w ich posiadaniu, przypisują większą wartość, niż przypisywaliby tej samej rzeczy bądź okolicznościom, gdyby były one cudze. Zjawisko to nazywa się „efektem posiadania”.  Czyli: jeśli będziemy mieli z sąsiadem identyczne samochody, nadal będzie nam się wydawało, że nasz jest w jakiś sposób lepszy. 

To m.in. ten dwa wymienione powyżej efekty powstrzymują nas od podejmowania decyzji finansowych, nakłaniając do trwania przy posiadanych dobrach.

Paraliż decyzyjny 

Czasem ten konserwatyzm finansowy przybiera jednak trudną do zrozumienia na pierwszy rzut oka formę. Jedna z gałęzi teorii perspektywy zajmuje się decyzjami podejmowanymi w sytuacji wyboru różnorakich opcji. I tak na przykład jeśli do wyboru mamy trzy opcje cenowe zakupu jakiegoś produktu, w tym dwie skrajne, najprawdopodobniej będziemy wybierali środkową. Nawet jeśli po zastanowieniu opcja „tańsza” będzie bardziej adekwatna do naszych potrzeb, będziemy odrzucać traktując ją jako „słabszą”. Efekt ten został nazwany „niechęcią do skrajności”.

Jednak problem pojawia się, gdy opcji do wyboru jest więcej. W oparciu o teorię perspektywy Amos Tverski wraz z innym badaczem – Eldarem Shafirem  doszli do wniosku, że przyrost ilości różnych możliwości sprawia, że po prostu… nie podejmujemy żadnej decyzji. I taka ewentualność staje się znacznie bardziej prawdopodobna, kiedy do wyboru mamy kilka atrakcyjnych opcji. Krótko mówiąc  – im większy ludzie mają wybór, a możliwości wydają się być bardzo korzystne, tym bardziej prawdopodobne jest, że powstrzymamy się od jakiegokolwiek działania.

Pomyślmy tylko: na rynku finansowym mamy dziś dziesiątki klas aktywów, w które moglibyśmy zainwestować. A te z kolei mają swoje warianty, wariacje, opcje . Do nich zachęcają nas reklamy i energiczni doradcy. Czy w tej sytuacji warto decydować się na jakiś wybór, czy raczej warto zachować komfortowy „status quo”? Wnioski z badań są niestety bezwzględne dla doradców finansowych i maklerów giełdowych – przeważająca większość osób wybierze to drugie.

Co więcej, badania wykazały, że im dłużej odkładamy dokonanie wyboru, tym mniejsze jest prawdopodobieństwo, że kiedykolwiek uda nam się przezwyciężyć własne niezdecydowanie. Czyli osoba która od wielu lat nie próbuje w jakikolwiek sposób inwestować, najprawdopodobniej nie zacznie tego robić nigdy.

Awersja do żalu

Paraliż decyzyjny to tylko jedna z konsekwencji powszechnego efektu „awersji do żalu”. Polega ona na tym, że większość ludzi stara się unikać przykrości – bólu, który wiąże się z odczuwaniem żalu. W jednym z eksperymentów badani woleli dowiedzieć się, że nie wygrali dużej kwoty, ale wygrana nie była bardzo prawdopodobna, niż otrzymać informację, o tym że byli bardzo blisko wygrania niewielkiej kwoty.  Dla sportowca startującego na olimpiadzie najboleśniejszą porażką jest zajęcie 4-tego miejsca, „tuż za podium”, niż zajęcie miejsca 5-tego, czy 6-tego. Bo 4-pozyja wiąże się z największym żalem nawet jeśli obiektywnie jest lepsza niż dalsze miejsce.

Właśnie dlatego świadomie lub podświadomie bardzo często płacimy całkiem sporo za to, żeby uniknąć uczucia żalu lub w inny sposób przyczynić się do utrzymania status quo. Bo czymże jest oszczędzanie przez lata „do skarpety” zamiast inwestowania np. w nieruchomości (stosunkowo bezpieczna inwestycja), niż właśnie próbą  ucieczki od żalu, który mogłaby spowodować wyimaginowana, bardzo mało prawdopodobna utrata zainwestowanych środków.  Większość ludzi stara się unikać bólu, jaki wiąże się z odczuwaniem żalu, a także odpowiedzialności za niepomyślne wyniki swoich działań

Konsekwencje paraliżu 

Jakie są konkretne przejawy paraliżu w decyzjach finansowych? Mogą to być m.in:

  • trudności z dokonaniem wyboru między różnymi opcjami inwestycyjnymi,
  • odkładanie w czasie decyzji dotyczących inwestycji i wydatków,
  • niekorzystanie z planu emerytalnego dostępnego w pracy (np. rezygnacja z pracowniczych planów kapitałowych),
  • rezygnacja z funduszy emerytalnych na rzecz trzymania środków w ZUS.

Rekomendacje dla „sparaliżowanych”: 

Jakie rady autorzy książki „Dlaczego mądrzy ludzie…” przedstawiają dla osób, które chcą ustrzec się paraliżu decyzyjnego lub z niego wyjść? Mogą to być:

  • Mniejszy wybór – niech ktoś zaufany spośród dostępnych opcji inwestycyjnych przedstawi nam 3 opcje do wyboru, aby zmniejszyć szansę na nasze niezdecydowanie.
  • Uświadomienie sobie że decyzja o braku wyboru – to też decyzja, która ma swoje koszty. Jeśli przez lata wynajmujemy mieszkanie, bo nie możemy „zdobyć się” na wzięcie kredytu na własne (choć obiektywnie to tańsza opcja), powinniśmy podliczyć, ile nas będzie ten brak decyzji kosztował w perspektywie dziesięcioleci.
  • Autopilot: stwórzmy takie mechanizmy, które będą podejmowały decyzję za nas. Np. w przypadku gry na giełdzie można stworzyć automatyczne zlecenie, które po przekroczeniu pewnego progu kwotowego bez naszej decyzji będą sprzedawały akcje.
  • Adwokat diabła – trzeba zmusić się do przyjęcia założenia, że wychodzimy z punktu zero, a nie od określonego status quo. Na przykład, jeśli posiadamy akcje Toyoty i chcemy je sprzedać, aby kupić akcje Forda, możemy starać się zapomnieć że mamy jakiekolwiek akcje i zastanowić się: w jakie akcje warto dziś inwestować? Takie myślenie uchroni nas przede efektem status quo.
  • Zapytaj eksperta – Osoby posiadające szeroką wiedzę na dany temat są w stanie formułować bardziej trafne oceny dotyczące związanych z nim kwestii. Wiele badań pokazuje, że eksperci po prostu podejmują lepsze decyzje.

Zobacz także : Dlaczego podejmujemy nieracjonalne decyzje finansowe, konsumenckie, inwestycyjne?
w recenzji książki Daniela Kahneman pt.„Pułapki myślenia. O myśleniu szybkim i wolnym”.