Blog \ Bez kategorii \ Zbyt wielcy by upaść: historia kryzysu finansowego

Zbyt wielcy by upaść: historia kryzysu finansowego

1 września 2019 6 minut czytania

Zbyt wielcy by upaść: historia kryzysu finansowego

Jak zachowywali się i co mówili w zakulisowych rozmowach politycy i finansiści w przededniu globalnego kryzysu? Jak przebiegały wypadki, które doprowadziły do upadku największy bank inwestycyjny USA – Lehman Brothers? Jaką rolę w tych wydarzeniach odegrał charyzmatyczny minister skarbu Henry Paulson? Jeśli chcielibyście poznać odpowiedzi na te pytania, warto obejrzeć produkcję HBO pt. „Too big to fail”. 

Marmurowe posadzki i hebanowe stoły. Sekretarz skarbu USA Henry Paulson zwołuje naradę w ministerstwie skarbu – naprzeciwko niego siadają prezesi największych banków Ameryki, magnaci finansowi kierującymi potężnymi, globalnymi instytucjami obracającymi miliardami dolarów. Wspólnie mają opracować plan ratowania upadających właśnie banków zarządzanych przez ich kolegów po fachu. Jak argumentuje Paulson, stawką jest przetrwanie całego systemu finansowego. W tym krytycznym momencie niektórzy z prezesów nadal z arogancją uśmiechają się ironicznie, pytając: po co mamy podawać rękę konkurencji? Ci bankierzy wciąż są przekonani, że są zbyt wielcy, by upaść…

To tylko jedna ze scen filmu „Zbyt wielcy, by upaść” Curtisa Hansona, pokazująca rozpaczliwe starania rządu, mające na celu ratowanie amerykańskiej gospodarki. Produkcja jest ekranizacją bestsellerowej książki dziennikarza Andrew Ross Sorkina pod tym samym tytułem. Akcja dzieje się przez większą część filmu we wrześniu 2008 r., w przededniu kryzysu finansowego.

Sekretarz skarbu Henry Paulson (prezes Banku Goldman Sachs od 1999 r. do 2006 r.) wraz z innymi członkami administracji Georga W. Busha, na kilkanaście tygodni przed wyborami prezydenckimi, usilnie próbuje zrobić coś, aby uniknąć krachu. Angażuje w tym celu całą machinę rządową oraz prezesów największych banków. Film trzyma w napięciu i pokazuje, w jaki sposób podejmowane były decyzje w kluczowych momentach kryzysu.

Jak zaczął się kryzys? Finansowi ninja

Ale kryzys nie jest winą Paulsona – był pokłosiem wielu lat złych decyzji i zaniechań. „Nie chcemy Waszej zarazy” – mówi w pewnym momencie filmu minister finansów Wielkiej Brytanii do sekretarza skarbu USA, kiedy dyskutują o przejęciu przez brytyjski bank upadającej amerykańskiej instytucji finansowej. I właśnie słowo „zaraza” pasuje dobrze do problemu, który w pewnym momencie zaczął narastać w amerykańskim systemie finansowym.

Instytucje kredytowe, ignorując klasyczne zasady finansowania, przez wiele lat przyznawały kredyty wysokiego ryzyka (tzw. kredyty subprime). Czyli osoby, które wcześniej nie miały zdolności kredytowych, nagle ją otrzymały. Praktycznie każdy, kto umiał się podpisać, mógł wyjść z banku z kredytem na 500 000 dolarów na nowy dom. Właśnie wtedy ukuto pojęcie „NINJA”, czyli klientów No Income, No Job, No Assets (bez dochodu, bez pracy, bez majątku), którzy swobodnie mogli zaciągać zobowiązania kredytowe – zakładając sobie, a pośrednio systemowi finansowemu, pętle na szyję.

Samo to w sobie nie stanowiłoby tak potężnego zagrożenia dla gospodarki. Jednak kredyty subrime były przez banki „szatkowane” na kawałki i sprzedawane dalej… jako rewelacyjny produkt inwestycyjny, na którym można dobrze zarobić, w myśl powiedzenia, że nieruchomości zawsze drożeją. Przy okazji banki zgarniały potężne prowizje za te transakcje. Ta praktyka miała swoje korzenie w 1999 r., kiedy to nastąpiło wycofanie przepisu w amerykańskim prawie bankowym o zakazie łączenia dwóch typów bankowości: inwestycyjnej (o dużym ryzyku) i depozytowo-kredytowej. Właśnie przez to banki otrzymały możliwość handlowania kredytami – nawet tymi bezwartościowymi.

Tymczasem już w 2005 roku FED podnosi stopy procentowe. Raty kredytu klientów oczywiście rosną, a ludzie nie są już w stanie spłacać zobowiązań, więc oddają nieruchomości bankom. Rośnie więc podaż na rynku nieruchomości, ceny domów spadają i bank nawet sprzedając tę wierzytelność jest stratny. Inwestorzy rozczarowani produktami opartymi o kredyty subprime żądają od banków zwrotu pieniędzy… ale przecież tam ich nie ma. Bańka pęka, a fala kryzysu rozlewa się na kolejne instytucje finansowe.

Tak zaczyna się koszmar sekretarza skarbu USA, który jeszcze parę lat wcześniej był „po drugiej stronie” (jako prezes Goldman Sachs) więc dobrze zdaje sobie sprawę, jakiego piwa nawarzyli sobie regulatorze zbytnio folgując nowojorskim bankierom i maklerom. Wie też, że nie robili tego za darmo. To właśnie Wall Street przez lata firmowało „gospodarczy cud” i „genialną” polityką ekonomiczną kolejnych amerykańskich rządów. Teraz ta toksyczna symbioza zostaje wystawiona na poważną próbę.

Jak rząd ratował banki zbyt wielkie, by upaść

Filmowy Paulson (wybitna rola Williama Hurta) jest w swoich działaniach bystry, zdecydowany, ale też bardzo rozgoryczony. Wie, że przypada mu bardzo niewdzięczna rola – ministra dokonującego (wbrew republikańskim wartościom, które stawiają na piedestale własność prywatną) gigantycznych nacjonalizacji prywatnych przedsiębiorstw. To przecież właśnie on w 2008 r. opracował słynny Plan Paulsona, który miał w zamierzeniu dofinansować kwotą 700 miliardów dolarów amerykańskie instytucje finansowe. Czy eks-prezes wielkiego banku, a teraz republikański minister, otrzyma za chwilę łatkę socjalisty?

Paulson może się tego obawiać. Historia „bail-outów” (bail-out to metoda ratowania przez Państwo upadających przedsiębiorstw, w celu ochrony klientów i pracowników) zaznacza ostatnie pół roku jego pracy. Już w marcu 2008 r. z wydatną pomocą rządu bank J.P. Morgan przejmuje upadający bank Bear Sterns. 7 września tego samego roku rząd USA przejmuje dwa przedsiębiorstwa ubezpieczeniowo-pożyczkowe z ogromnymi długami sięgającymi kilku miliardów dolarów – tak zwane Fannie Mae i Freddie Mac. Robi to, ponieważ wie, że ich upadek mógłby być gigantycznym zagrożeniem dla stabilności systemu finansowego.

Nie wszystkim się to jednak podoba. W filmowych scenach z września 2008 r. doradczyni ds. komunikacji Paulsona, Michele Davis (grana przez Cynthię Nixon), mówi Paulsonowi, że wyborcy skandują na wiecach „No more bail-outs”. To samo zdanie powtarza później Paulson na konferencji prasowej.  Obywatele nie chcą, aby państwo ratowało „chciwych bankierów”.  Niech upadają! Niech leje się krew! W końcu banki same sobie na to zasłużyły.

Lehman Brother: upadek giganta

Tymczasem już parę dni po przejęciu dwóch gigantów pożyczkowych z pełną mocną objawia kolejny problem. Czwarty największy bank ameryki Lehman Brothers, „król” kredytów subprime, jest na skraju bankructwa. Jego akcje spadały od miesięcy na łeb na szyję, ale 12 września jest katastrofalny – akcje banku spadają o 42% do poziomu 4,22 dolara za akcję. 13 września – czyli w piątek – następuje kolejny spadek wartości akcji, tym razem do poziomu 3,8 dolara. Inwestycyjny gigant jest teraz zdaniem rynku warty 2,5 miliarda dolarów – mniej niż majątek wielu amerykańskich miliarderów.

Prezes banku Richard Fould jest jednak dobrej myśli – pewien, że Lehman Brothers jest zbyt wielki, by upaść. Ufa, że ktoś wykupi toksyczne długi. Negocjuje z Koreańczykami i Brytyjczykami, ale wszystkie rozmowy spalają na panewce. Lehmana nie chce też przejąć największy amerykański inwestor Warren Buffet. Pozostaje jeszcze największy amerykański bank – Bank of America. Fould liczy, że to właśnie on zainwestuje w tonącego giganta.

Tak się jednak nie dzieje. Za namową departamentu skarbu Bank of America w weekend następujący po dramatycznych spadkach kursu Lehmana przejmuje inny „tonący” bank Merrill Lynch. Nie ma już pieniędzy na Lehmana. Nie chce go też nacjonalizować rząd. Rzuca wyborcom na pożarcie bank Foulda, aby pokazać im, że nie „chodzi na pasku finansjery” z Wall Street.

Jedna z fascynujących scen filmu „Zbyt wielcy, by upaść” pokazuje, jak kluczowi decydenci z departamentu stanu USA w nocy z niedzieli na poniedziałek dzwonią do zarządu Lehmana, aby przekazać im informację, że bank musi upaść. Liczą się minuty – chodzi o to, aby decyzję ogłosić przed otwarciem azjatyckich giełd – aby nie spowodować na nich gigantycznego tąpnięcia. Zgodnie z prawem rząd nie może jednak nikogo nigdy namawiać do bankructwa. Politycy zatem wygłaszają zabawną formułkę, „grzecznie sugerując” finansistom, że powinni utopić własną firmę. Członkowie zarządu przyparci do muru, głosują za takim rozwiązaniem. Po raz pierwszy w historii USA tak wielka instytucja finansowa z ponad 150-letnią tradycją upada…

Kryzys się rozlewa po świecie

Następnego ranka dowiaduje się o tym cały świat. Niestety, o ile Paulson spodziewał się, że bankructwo Lehmana w jakiś sposób uspokoi rynki, staje się inaczej. Akcje instytucji finansowych lecą na łeb na szyję. Okazuje się, że przed groźbą upadku staje kolejny gigant – AIG, największe ubezpieczeniowe przedsiębiorstwo Ameryki, jedna z największych takich firm na świecie. Jej kryzys jest spowodowany tym samym „grzechem pierworodnym” – kredytami subprime. Po prostu te toksyczne zobowiązania ubezpieczane były przede wszystkim właśnie w… AIG, które nie może już refinansować strat poniesionych przez kredytobiorców i banki. Tu już nie chodzi jednak tylko o amerykańską gospodarkę. AIG ubezpieczana miliardowe aktywa na całym globie.

W filmie w świetnej scenie do Paulsona dzwoni minister finansów Francji, Christine Lagarde (obecna szefowa Międzynarodowego Funduszu Finansowego). „Hank, Jak mogłeś pozwolić, aby Lehman upadł??” – krzyczy na ministra skarbu. Prosi go, aby nie dopuścił do upadku AIG – jeśli to się stanie, gospodarka francuska będzie miała wielkie problemy. „Zaraza” rozprzestrzenia się poza granice USA.

W poniedziałek, 16 września 2008 rząd USA decyduje więc o przejęciu 80% akcji AIG w zamian za 85 miliardów dolarów przekazanych dla ratowania zagrożonego przedsiębiorstwa (kolejne 30 mld przekazuje w 2009 r. ). Ten gigantyczny bail-out nie uratuje jednak świata przed kryzysem…

Dlaczego doszło do kryzysu? 

Jakie wnioski można na temat przyczyn kryzysu wyciągnąć z filmu „Zbyt wielcy, by upaść?”. Przede wszystkim: brak pokory i arogancja zawsze doprowadzają do katastrofy, bo zazwyczaj najbardziej pyszni prą w zaparte, nie przyznając się do swoich błędów. Trafnie podsumowuje to amerykański ekonomista i pisarz Jim Collins w książce „Jak upadają giganci”, gdzie opisuje efekty projektu badawczego, w którym opisał pięć etapów zbliżającego się upadku przedsiębiorstwa. Są to:

1. Pycha będąca wynikiem sukcesu.

2: Chaotyczne sięganie po więcej.

3: Negowanie ryzyka i zagrożenia.

4: Rozpaczliwe szukanie ratunku.

5. Odejście w niebyt lub nieistotność.

Dzięki zrozumieniu tych etapów liderzy firm mogą znacznie ograniczyć ryzyko upadku na samo dno. Niestety nie udało się to na czas największym aktorom amerykańskiego świata finansów. Film „Too big to fail”( „Zbyt wielcy, by upaść”) umiejętnie pokazuje dramatyczne kulisy kryzysu, które były tego efektem. I choć wiele w nim branżowego języka, a wydarzenia dzieją się tak szybko, że czasem trudno za nimi nadążać, nie przeszkadza to w świetnym odbiorze całego filmu – jest to produkcja zdecydowanie warta obejrzenia.

Marcin Pabijanek CEO Social Estate

Czytaj także:

  1. Kreacja pieniądza przez banki komercyjne
  2. Dlaczego działania banków centralnych są ważne dla gospodarki.
  3. Dlaczego mądrzy ludzie popełniają głupstwa finansowe.
  4. Cykl koniukturalny i dlaczego następują kryzysy ?
  5. „Pułapki myślenia. O myśleniu szybkim i wolnym” recenzja książki Daniela Kahneman
Autor: Marcin Pabijanek

Marcin Pabijanek

Prekursor budowania majątku i ochrony oszczędności poprzez crowdfunding nieruchomości komercyjnych w Polsce dla inwestorów indywidualnych. Wierzy, że jakość dzisiejszych decyzji w zakresie finansów osobistych ma wpływ na jakość życia w przyszłości. Po latach pracy w branży finansowej zauważył, że nieruchomości komercyjne wynajęte dla sieci handlowych mają wiele więcej zalet niż powszechnie dostępne sposoby inwestowania pieniędzy. Dlatego zbudował aplikację app.social.estate dzięki której indywidualni inwestorzy mogą inwestować w nieruchomości komercyjne od 3 000 zł. Otwierając tym samym rynek który w Polsce jest w 90 % zdominowany przez inwestorów zagranicznych.

ABC. Jak inwestować w nieruchomości - KEN MCELROY - recenzja cz.1

ABC. Jak inwestować w nieruchomości - KEN MCELROY - czego dowiesz się z książki ? Wpisując na stronie sklepu Amazon w dziale...

4 lutego 2020 2 minuty czytania

ABC. Jak inwestować w nieruchomości - KEN MCELROY - recenzja cz.1

Condohotel - czy to się opłaca?

Condohotel - czy to się opłaca? Planujesz inwestować w nieruchomości komercyjne z przeznaczeniem turystycznym - condohotele? Chcesz  otrzymywać regularne zyski rzędu...

5 marca 2019 3 minuty czytania

Condohotel - czy to się opłaca?

Ile zarabia lekarz specjalista?

Zawód lekarza cieszy się dużym prestiżem. Od jakich czynników uzależniona jest pensja lekarzy? Ile zarabiają lekarze w Polsce tuż po studiach...

8 października 2020 3 minuty czytania

Ile zarabia lekarz specjalista?

Zadbaj o swoje oszczędności

Zostaw adres e-mail i zacznij inwestować.

Oświadczam, że dane osobowe wskazane w formularzu podane zostały dobrowolnie po zapoznaniu się z informacjami, których przekazanie jest konieczne na mocy art. 13 RODO.

Wyrażam zgodę na przetwarzanie przez Petram House sp. z o.o. i spółek z nią powiązanych, działających w ramach grupy Petram House, moich danych osobowych w postaci imienia i nazwiska oraz adresu poczty elektronicznej i numeru telefonu w celu przesyłania mi informacji marketingowych dotyczących produktów i usług oferowanych przez Petram House sp. z o.o. za pomocą środków komunikacji elektronicznej i telekomunikacyjnej. Chcę otrzymać informacje handlowe i marketingowe poprzez e-mail.

Szybki kontakt
Telefon

+48 881 460 820